Yaho de VilleYaho de Ville AfrykaWyprawy AparatZdjęcia ListNewsy KsiążkaKsiążki CDMuzyka PlecakPlecak komarMalaria ForumForum iLinki SamolotTorebki AutorKontakt
Szukaj
Książek: 230
<<< strona 2 z 46 >>>

Afryka Trek - od Kliminadżaro do Jeziora Tyberiadzkiego

(Tanzania, Kenia, Etiopia, Sudan, Egipt)
Ranking: **
Autor: Poussin Alexandre
Strony: 664
Język: polski
Okładka

Drugi tom afrykańskiego treku jest kontynuacją kroniki podróży pary francuskich podróżników, przemierzających Afrykę piechotą z południa na północ - w tej części od Kilimandżaro do Jeziora Tyberiadzkiego w Izraelu.
Tom drugi nie różni się zasadniczo od pierwszego - ładnie wydany, dużo zdjęć, ten sam sposób pisania, co w tomie pierwszym. Ponieważ pomiędzy lekturą obu części minęło jednak sporo czasu, warto odświeżyć spojrzenie na tą książkę.
Pierwszy rzut oka na okładkę sugeruje, że podobnie jak w tomie pierwszym wydawca zaoszczędził na korekcie (1400 km z Kapsztadu do Kairu to dystans stanowczo za krótki, nawet gdyby przebić się przez środek kuli ziemskiej). Dalsza treść zdaje się potwierdzać tą tezę, ale zapomnijmy o tym, nie o literówki wszak w czytaniu książek chodzi.
Autorzy (w zasadzie powinienem napisać autor, gdyż tylko jeden rozdział napisała Sonia Poussin), kontynuują formę dziennika, przyjętego w tomie pierwszym. Nawet, gdy któregoś dnia wędrówki nic ciekawego się nie dzieje, takiemu dniu poświęcają miejsce wypełnione nudnymi opisami, zmarnowane moim zdaniem próżnym wysiłkiem poszukiwań oryginalności. Być może był to warunek wpisu do Księgi rekordów Guinnessa - przejście kontynentu bez wsparcia z zewnątrz, co jak sami autorzy to podkreślają, było celem tej podróży. Gdyby jednak odchudzić tekst o te fragmenty książka nabrałaby tempa i stałaby się moim zdaniem ciekawsza. Kolejnym zbędnym balastem wydaje się być sięganie do wiadomości encyklopedycznych. Nie jest to przecież przewodnik. Nie wierzę też, by autorzy posiadali taki zakres wiedzy, by na bieżąco zapisywać w dzienniku podróży szczegóły na temat wszystkiego, co widzą.
Reasumując, całość sprawia wrażenie dzieła niedopracowanego, niedotkniętego okiem krytyki. Jest to ładnie wydany pamiętnik, którym autorzy chcą pozostawić po sobie ślad.


Śladami amuletu

(Egipt, Etiopia)
Ranking: **
Autor: Korabiewicz Wacław
Strony: 206
Język: polski
Okładka

Znak krzyża kojarzy się dzisiaj jednoznacznie z chrześcijaństwem. Ale skąd właściwie wziął się ten symbol? Oczywiście z krzyża, na którym został ukrzyżowany Jezus Chrystus. Taka odpowiedź nie jest wcale jednoznaczna, bo nie jest do końca takie pewne, że rzeczywiście Jezusa ukrzyżowaniu na takim a nie innym narzędziu kaźni a sam znak krzyżujących się elementów jest dużo starszy niż Nowy Testament. W „Śladami amuletu” Wacław Korabiewicz zgłębia te zagadnienia, próbując dotrzeć do rzeczywistej genezy powstania tego symbolu oraz jego ewolucji do czasów współczesnych.
Książka, jak na swoje lata (została wydana w 1974 roku) została bardzo ładnie wydana. Duży format, niezły papier i ponad dwieście ilustracji, w tym kilka kolorowych. Z Afryką wiąże ją głównie Egipt i Etiopia, w których historię znak krzyża jest mocno uwikłany.
Czy autorowi udało się zgłębić genezę krzyża? Korabiewicz porusza różne wątki, odwiedza różne miejsca i podróżuje w czasie ale poza wieloma postawionymi znakami zapytania mało z tego wynika.


Maroko - młode państwo w starym kraju

(Maroko)
Ranking: **
Autor: Ficowska Jadwiga
Strony: 286
Język: polski
Okładka

Pierwsza książka Ficowskiej o Maroku (druga, zatytułowana „Maroko”, została wydana osiem lat później, w 1985 roku), którą autorka napisała podczas pobytu w tym kraju u boku męża. Książka wpisuje się w popularny w tamtych czasach schemat książek popularyzujących obce kraje, gdy słowo pisane na papierze miało monopol na tego typu informacje.
W niemal klasycznym układzie gatunku książkę otwierają rozdziały historyczne. Na szczególną uwagę zasługuje moim zdaniem bardzo dobrze i w przystępnej formie napisany rozdział o początkach islamu. W kolejnych rozdziałach Ficowska porusza wybrane problemy współczesnego „młodego państwa” (lata siedemdziesiąte ubiegłego stulecia) - w szczególności zagadnienie Sahary Zachodniej oraz rozwarstwienia społecznego. Zaskakująco, w ostatnim rozdziale autorka odbiega od przypominającej kompendium wiedzy formy i przybliża czytelnikowi postać Hadusz - kobiety zatrudnionej przez nią do pomocy domowej.
Żałuję, że Hadusz nie odegrała większej roli - książek o Maroku ukazało się wiele, o Hadusz jest tylko jeden rozdział. Ficowska przedstawia tą postać przez pryzmat osobistej relacji, rozmów i perypetii domowych. Dzięki pochodzącej z gór Rif Hadusz możemy dowiedzieć się bezpośrednio o stosunkach społecznych panujących w marokańskiej rodzinie. Jest to o wiele ciekawsza lektura, niż suche, dostępne gdzie indziej (często w lepszym wydaniu) fakty o Maroku.


First Footsteps in East Africa

(Etiopia, Somalia)
Ranking: ***
Autor: Burton Richard Francis
Strony: 622
Język: angielski
Okładka

Trudno uwierzyć, ale jeszcze w dziewiętnastym wieku olbrzymie połacie Afryki były niemal zupełnie nieznane dla naszych przodków w Europie. Interior kontynentu był oczywiście zamieszkały i dla tych, którzy tam mieszkali odkryty. Richard F. Burton należał do tych, którzy w tamtym okresie odkrywali Afrykę w imieniu Starego Kontynentu. Jedną z jego pierwszych podróży była wyprawa do Hararu - dzisiaj miasta we wschodniej Etiopii, wtedy zamkniętego państwa-miasta. Burton rozpoczyna podróż w Saylac (Zeila, miasto w dzisiejszym Somalilandzie), przebrany za muzułmanina. Książka jest dziennikiem tej wyprawy.
„First Footsteps in Africa” została ubrana w formę dziennika, ale określenie to nie jest pełne. Należy pamiętać, że Richard F. Burton nie jechał na wycieczkę. Jego głównym celem było rozpoznanie terenu na zlecenie Brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej. Z tego względu książka łączy w sobie również cechy oficjalnego raportu. Opisy szlaków komunikacyjnych, lokalizacji źródeł wody i zaopatrzenia, relacji międzyklanowych miały służyć przyszłej komercyjnej i politycznej eksploracji Rogu Afryki. Nie ujmuje to jednak książce wartości literackiej - nadal jest to dobra lektura. Burton świetnie opisuje przyrodę, zwyczaje, zachowania i stosunki międzyludzkie. Wyraża przy tym swoje opinie - w tamtych czasach być może jak najbardziej poprawne, dzisiaj spotkałyby się prawdopodobnie z krytyką liberałów. Nieco leciwy jest również sam język, który od tamtego czasu ewoluował utrudniając zadanie dzisiejszemu odbiorcy. Kłopotliwa jest również organizacja przypisów, które same w sobie niosą dużo ciekawych informacji. Zamiast umieszczać je na końcu każdego rozdziału lepszym byłoby umieszczenie ich bliżej fragmentów, do których się odnoszą.
Ze względu na wygaśnięcie praw autorskich książkę „First Footsteps in East Africa” można znaleźć w formacie elektronicznym, za darmo - niestety, w większości bez ilustracji, którymi autor wzbogacił swoje dzieło. Pełne wersje książek Burtona, z ilustracjami, można odnaleźć między innymi na stronie burtoniana.org.


Sztuka Afryki

(Afryka ogólnie)
Ranking: **
Autor: Theile Albert
Strony: 279
Język: polski
Okładka

Czy można zawrzeć cała sztukę Afryki w niemal kieszonkowej książeczce? Takiej sztuki podjął się w roku 1961 niemiecki autor - Albert Theile. Rok jest w tym przypadku istotny, gdyż było to kilka dekad przed nastaniem epoki Internetu. Głównym nośnikiem informacji był wtedy papier, książki takie, jak ta wypełniały rolę, jaką spełnia dzisiaj na przykład Wikipedia.
„Sztuka Afryki” Theila jest bogato ilustrowanym przewodnikiem. Zaczynając od prehistorycznych malowideł naskalnych, poprzez starożytny Egipt, sztukę chrześcijańską, muzułmański wpływ islamu po twórczość rodzimą, autor nie tylko pokazuje sztukę, ale także ją interpretuje i osadza w wydarzeniach historii.
Jak na dzisiejsze standardy, jakość książki nie jest zadowalająca - ilustracje, w które książka jest zresztą bogata, mogłyby być wydrukowane na lepszym papierze i w kolorze - większość jest czarno-biała. Lepsza szata graficzna zapewniłaby książce lepszą konkurencyjność wobec mediów elektronicznych, choć nie odbyłoby się to zapewne kosztem jej objętości - w obecnym formacie nie zajmuje wiele miejsca w plecaku.
Wracając do zadanego na wstępie pytania sam sobie odpowiadam: tak. „Sztuka Afryki” Alberta Theila rzeczywiście zamyka w sobie całą sztukę Czarnego Lądu, o ile zgodzimy się na zwięzłe potraktowanie tematu i historyczną perspektywę spojrzenia na to zagadnienie. Książka nie odnosi się w żaden sposób do sztuki współczesnej a cała różnorodność etniczna kontynentu - maski, rzeźba w drewnie, muzyka i inne formy sztuki autor pominął bądź potraktował ogólnie. Być może lepszym tytułem byłby „Historia sztuki Afryki w pigułce”.


^^^
<<< strona 2 z 46 >>>