Jak dowiadujemy się w prologu, tytułowy najemnik „Został aresztowany 8 marca 2004 r. wraz z piętnastoma innymi mężczyznami, gdy próbował obalić rząd Gwinei Równikowej”. Najemnikiem tym jest Nick du Toit, którego autor książki zatrudnił w roli ochroniarza podczas kręcenia filmu o wojnie domowej w Liberii w 2002 roku. Tematem książki nie jest jednak tylko wojna, choć bez wątpienia jest ona pierwszoplanowa, lecz również relacja pomiędzy Nickiem a autorem - co do zasady bezstronnym reporterem konfrontującym swój fach z przyjaźnią, od której zależy jego życie i kariera. Kolejne warstwy fabuły odkrywają realia frontu rebelii, których zobrazowanie może być zbyt brutalne dla bardziej wrażliwych czytelników. W drugiej części książki, spinającej klamrą informacje ze wstępu, uczestniczymy w przygotowaniach i nieudanym zamachu stanu w Gwinei Równikowej, w marcu 2004 roku. James Brabazon otrzymuje od Nicka ekskluzywną propozycję dołączenia do grupy najemników i nakręcenia reportażu z przeprowadzonej operacji. Jak wiadomo zamach został udaremniony - grupa uderzeniowa została aresztowana w Harare, Nicka pojmano w Malabo. Końcówka książki to opowieść o kulisach tej operacji i dalszych losach Nicka.
Ta mozaika płaszczyzn i tematów, w powiązaniu z świetnym warsztatem pisarskim czyni książkę wyjątkową. W „Moim przyjacielu najemniku” można doszukać się niepoprawnych tematów. Apartheid, znieczulica, oportunizm przedstawione są takimi, jakie są, czasami pozostawione bez oceny. Nie jest to jednak moim zdaniem wada tej książki a różnica pomiędzy reportażem a felietonem.
PS Recenzja dotyczy oryginalnej wersji językowej książki „My Friend the Mercenary”.
PS2 W efekcie opisywanych w książce wydarzeń w Liberii powstał film dokumentalny „Liberia: An Uncivil War”.