Wojska Sudanu Południowego starły się z wojskami Sudanu regionie Jau. Obie strony twierdzą, że Jau leży w obrębie ich państw.
W Mogadiszu toczyły się najcięższe od kilku miesięcy walki pomiędzy milicjami Al-Shabab a wspieranymi przez Unię Afrykańską wojskami rządowymi.
Uzbrojeni napastnicy porwali czterech europejskich turystów z restauracji Amanar w Timbuktu. Jeden z porwanych został zastrzelony podczas stawiania oporu. Kilka dni wcześniej, w podobny sposób zostało uprowadzonych dwóch francuskich geologów z hotelu w Hombori. Odpowiedzialnością za oba porwania obarcza się Al-Kaidę Islamskiego Maghrebu.
Z powodu gwałtownych zamieszek w miastach Om Larayss, Mthila i Kasserine władze wprowadziły godzinę policyjną (od 19:00 do 6:00).
Byli członkowie lokalnych milicji, których oskarża się o bandytyzm, starli się z armią rządową na wschodzie Burundi w prowincji Cankuzo przy granicy z Tanzanią. Zginęło 18 osób.
Co najmniej 10 cywilów zginęło w ataku na wioskę, 30 km od Ziguinchor. Odpowiedzialnością za atak obarcza się separatystów, dążących do niepodległości Casamance.
Demonstranci przez sześć dni blokowali port i kilka ulic w Damietta na północy Egiptu w proteście przeciw zanieczyszczaniu środowiska przez miejscową fabrykę nawozów. Również kairski Plac Tahrir jest sceną gwałtwonych demonstracji, w których giną ludzie - protestanci sprzeciwiają się przejęciu władzy przez wojskowych.
Wojska Kenii wkroczyły do Somalii, by jak twierdzi, ustabilizować sytuację w regionie. Kenia oskarża somalijskie milicje al-Shabab o dokonanie dwóch porwań, w których efekcie przychody Kenii z turystyki spadły. Również etiopskie wojska przekroczyły granicę z Somalią, w regionie Galgudud.