Yaho de VilleYaho de Ville AfrykaWyprawy AparatZdjęcia ListNewsy KsiążkaKsiążki CDMuzyka PlecakPlecak komarMalaria ForumForum iLinki SamolotTorebki AutorKontakt
Szukaj
Płyt: 39
<<< strona 2 z 8 >>>

Louis M´bomio „Ma ke ma yi”

Kraj: Gwinea Równikowa
Rok wydania: 1998
Recenzja: JanuszLouis M´bomio - Ma ke ma yi

Z zamkniętej przez regulacje wizowe Gwinei Równikowej rzadko wypływają na zewnątrz informacje. Dotyczy to również muzyki - Louis M´bomio jest jednym z artystów, którego muzykę możemy posłuchać nie tylko w Malabo.
„Ma ke ma yi” wpisuje się w klasyczną stylistykę Afryki Zachodniej okolic równika. Pierwsze trzy utwory na płycie nie zmąciłyby zapewne pląsów niejednego tancerza makossy w Duali czy Brazzaville. Kolejne pozycje na płycie skłaniają się jednak w stronę muzyki iberyjskiej. Najlepszym przykładem tej fuzji jest przedostatni „Mi negrita”, któremu bliżej już jest Europie niż równikowi.
W całości, płyta jest wysoce energetyczną mieszanką w klimacie karnawału. Warto mieć ją pod ręką w zimowe, krótkie dni, gdy słońce pojawia się raz na dwa tygodnie.

  1. Ma wog nzein
  2. Eboane
  3. Esperanza sibita
  4. Ye o teap
  5. Ngona boka
  6. Edjing
  7. M ke ma yi
  8. Eyenga Ondo
  9. Mi negrita
  10. Album megamix
 

Amr Diab „Tamally maak”

Kraj: Egipt
Rok wydania: 2000
Recenzja: JanuszAmr Diab - Tamally maak

Dziewiętnastny (z kilkudziesięciu, które nagrał do tej pory) album ikony egipskiej muzyki pop okazał się prawdziwym diamentem w dorobku artystycznym Amira Diaba. Egipski król popu gości na bliskowschodniej scenie muzycznej od lat 80-tych ubiegłego stulecia. Znamy go między innymi z takich przebojów, jak święcący globalny sukces „Nour El Ain” czy „Amarain”.
Album „Tamally maak” jest kontynuacją dotychczasowego stylu artysty - koktailu różnych wpływów basenu Morza Śródziemnego z wyraźną nutą bliskowschodnią. Rodzime składniki to przede wszystkim głos Diaba oraz użycie lokalnych instrumentów, zwłaszcza darbuki i zawodzących smyków. Jak na muzykę rozrywkową przystało, gdy dobra, trafia wprost do ucha, przenosząc rytm na wszystkie członki. Płyta „Tamally maak” taka właśnie jest. Otwierający album „Al-Alem alla” to dynamit rytmu i zapowiedź dobrej zabawy. Tuż za nim tytułowy, jeden ze spokojniejszych utworów na płycie - „Tamally maak” - porusza nie tylko ciałem ale i duszą. Jest to moim zdaniem jeden z najlepszych utworów, jakie powstały na egipskiej ziemi w ogóle (choć stylistycznie bliżej mu Andaluzji).
Ze wszystkich płyt Diaba, szczególnie polecam właśnie tą.

  1. Al-Alem alla
  2. Tamally maak
  3. Keda eny einak
  4. We heya amla aeh delwat
  5. Senean
  6. Aamal aeh
  7. Low can yerdeak
  8. Baataref
  9. Kalby Ekhtarak
  10. Saaban alaya
 

Bisso Na Bisso „Racines...”

Kraj: Kongo
Rok wydania: 1999
Recenzja: JanuszBisso Na Bisso - Racines...

Bisso Na Bisso tworzy grupa muzyków nagrywających w Paryżu, których łączą kongijskie korzenie (racines to korzenie właśnie). Choć Paryż od Brazzaville dzieli dystans sześciu tysięcy kilometrów na płycie Racines... przeważa klimat tropików. Tworzący zespół artyści proponują afrykańską muzykę z europejskim akcentem. Jest to muzyka popularna, błąkająca się stylistycznie gdzieś na obrzeżach hip-hopu, rapu i afrykańskich przebojów soukous. Być może bliżej jest jej nawet do Europy niż Afryki, ale przecież Afryka nie zamyka się przecież tylko w granicach kontynentu.
Na płycie goszczą utwory zaśpiewane głównie po francusku, z kilkoma fragmentami, w których artyści śpiewają w językach rodzimych.

  1. Intro
  2. L´union
  3. Dans la peau d´un chef
  4. Après la guerre
  5. Bisso Na Bisso
  6. Africa by night
  7. Tata Nzambé
  8. Amiyo
  9. Liberté
  10. Bisso Fri
  11. L´anmou pa méchan
  12. Bureau
  13. Légendes africaines
  14. Bossa Na Bisso
  15. Le cul entre 2 chaises
 

Petit-Pays „Class F”

Kraj: Kamerun
Rok wydania: 1996
Recenzja: JanuszPetit-Pays - Class F

Petit-Pays, Le Turbo d´Afrique, King of Makossa Love to tylko niektóre z niemniej, niż tuzina pseudonimów kameruńskiego artysty. Jego kariera sięga lat osiemdziesiątych, ale największą popularność zyskał właśnie dzięki albumowi „Class-F” (wydanego w duecie z „Class M”), który rozszedł się w przeciągu tygodnia od premiery w nakładzie pięćdziesięciu tysięcy kaset. Goły pan na okładce to żywy pomnik kameruńskiej sceny muzycznej, postać która ją tworzyła i wypełniała.
„Class F” współcześnie nie wydaje się niczym nowym. Płyta jest kwintesencją makossy - roztańczonego stylu muzycznego wywodzącego się z barów Duali. W latach 90-tych tchnęła jednak w ten gatunek powiew świeżości i odważnych tekstów (w które wpisuje się również kontrowersyjna okładka). To właśnie to połączenie zapewniło wydawnictwu popularność, a przeboje takie jak „Ça va aller” czy „Polissy” wypełniły tancbudy nie tylko w całym Kamerunie, ale również w wielu innych krajach frankofońskich.
Jak wspomniałem wyżej „Class F” to przede wszystkim makossa w najlepszym wydaniu. Niestety, ze względu na słabą znajomość języka, teksty mogę ocenić jedynie mgliście oceniając ich znaczenie. W moje gusty muzyczne najlepiej wpisują się skoczne utwory „Ça va aller” i „Mussima”, zresztą na płycie są wyłącznie żywe piosenki, bez ballad czy wolniejszych utworów. Świetna płyta na początek weekendu, bez względu na strefę klimatyczną.

  1. Fais moi kalin
  2. Piquer
  3. Ça va aller
  4. Bobéé
  5. Le jour de ma mort
  6. Chauffer
  7. Polissy
  8. Sooffa
  9. Tue moi ce soir
  10. Mussima
  11. Marche arrière
  12. Polissy (dub)
 

Khadja Nin „Ya pili...”

Kraj: Burundi
Rok wydania: 1994
Recenzja: JanuszKhadja Nin - Ya pili...

Khadja Nin pojawiła się na listach przebojów pod koniec lat 90-tych. W Polsce poznaliśmy ją między innymi z takich przebojów, jak „Sina mali, sina deni” (cover utworu Steve Wondera), czy pochodząca z tej płyty „Sambolera mayi son”. Burundyjska wokalistka reprezentuje sentymentalne, eurocentryczne spojrzenie na afrykańską muzykę. Nie są to określenia deprecjonujące - na muzycznym nieboskłonie Afryki jest miejsce dla każdego, również artystów stroniących od klasycznych afrykańskich rytmów. Zwłaszcza, jeśli udaje im się to robić doskonale.
Ya pili...” zawiera głównie melodyjne, wpadające w ucho piosenki i ballady. Popową fakturę wzbogaca ciepły głos Khadja Nin, która śpiewa w kilku językach, między innymi w suahili. Na płycie znalazły się również bardziej swojsko (czytaj: afrykańsko) brzmiące utwory, jak np. „M'barik fall”.
Spokojna płyta sprzyjająca snuciu egzotycznych marzeń w długie zimowe wieczory.

  1. Sambolera mayi son
  2. Mama Lusiya
  3. African Cooperation
  4. Mwana wa mama
  5. Umenipa njiya
  6. Que pasa en el mundo
  7. Haya
  8. Sous le charme
  9. M'barik fall
  10. Rosy
  11. Save Us
  12. Fiya liberte
  13. La ballade de Gilles et Shana
 
^^^
<<< strona 2 z 8 >>>