Libia 2026

Informacje praktyczne

Wprowadzenie
Geografia
Pogoda
Wizy i ambasady
Dojazd i samoloty
Zdrowie
Przewodniki i mapy
Pieniądze
Zagrożenia
Język
Internet i telefon
Komunikacja
Hotele i noclegi
Jedzenie i zakupy

Trasa

Trypolis
Dzień 1, Sabrata - Ghadamis
Dzień 2, Ghadamis
Dni 3-4, Sabha
Dzień 5, Jezioro Gaberoun
Dzień 6, Aubari (Ubari)
Dzień 7, Wadi Maghidet (Meggedet)
Dzień 8, Ghat
Dni 9-11, Akakus
Dzień 12, Al Awaynat - Ubari
Dzień 13, Ubari - Al Shuwairif
Dzień 14, Dżabal Nafusa
Dzień 15, Leptis Manga

Indeks: Akakus Aubari Garama Ghadamis Gharjan Ghat Leptis Manga Qsar Al-Hajj Qsar Kabau Qsar Nalut Sabha Sabrata Shuwairif Tarmisa Trypolis Ubari (Jeziora) Wadi Maghidet

Wcześniejsza podróż do Libii: Libia 2008


Wprowadzenie

Libia nigdy nie była łatwym celem podróży. Za czasów Muammara Kaddafiego dostęp do tego kraju był mocno ograniczony, po 2011 roku Libia zapadła się zaś w polityczną próżnię, czego efekty odczuwa do dzisiaj. Dzisiejsza Libia to kraj niedokończonej rewolucji, podzielony, borykający się z szeregiem problemów i stawiający wiele prostych pytań, na które nie ma prostych odpowiedzi.

Podział Libii Od obalenia Muammara Kaddafiego Libia jest podzielona. Obecnie funkcjonują dwa główne ośrodki władzy: uznawany przez społeczność międzynarodową Rząd Jedności Narodowej z siedzibą w Trypolisie oraz Libijska Armia Narodowa z marszałkiem Chalifą Haftarem na czele i siedzibą w Benghazi (Rząd Stabilności Narodowej z siedzibą w Tobruku jest instytucją drugoplanową). Marszałka Haftara wspierają głównie Rosja, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Egipt. Większą część Libii kontroluje Haftar. Rząd Jedności Narodowej włada Trypolisem oraz obszarami wokół stolicy. Podział nie jest czarno-biały - im dalej od ośrodków władzy, tym większy wpływ mają przeróżne lokalne milicje, brygady zbrojne a na południu plemiona. Mozaika sojuszy nie jest jednolita. Najważniejsza granica pomiędzy „wschodem” a „zachodem” Libii przebiega wzdłuż nadmorskiej drogi pomiędzy Misratą i Syrtą. Na południe od Trypolisu tereny kontrolowane przez Haftara zaczynają się w połowie drogi pomiędzy Qaryat a Al Shuwairif.

Niezmiennie, bez względu na wiatr historii, libijska Sahara oferuje ucztę zmysłów niedostępną gdzie indziej. Jeziora Ubari, skąpane w diunach skały Gór Akakus są tego doskonałym przykładem. Bliżej Morza Śródziemnego znajdują się znamienite ruiny starożytnych miast i zjawiskowe, ufortyfikowane spichlerze. Wszystko to dopełnia gościnność Libijczyków, których gościnność ma za nic zmieniający się świat.

Informacje pochodzą z lutego 2026 roku.

Libia w skrócie

Geografia

Libia i Afryka Libia to Sahara. Poza stosunkowo wąskim pasem wybrzeża Morza Śródziemnego interior Libii wypełniają piaski największej pustyni świata. Libijska część Sahary jest generalnie monotonnym pustkowiem wznoszącym się tym wyżej, im dalej na południe. Diuny i góry są rzadkim widokiem, ale te, które są należą do najbardziej spektakularnych atutów całej Sahary. Mowa tu o masywie Tibesti, Górach Akakus, pustyni Idhan Murzuk, Ubari i Wielkim Morzu Piasku.
Oazy znajdują się głównie w południowej części kraju, zwanej Fezzanem, zasilane podziemnymi, nieodnawialnymi rezerwuarami wody z czasów, gdy Sahara była zieloną krainą.

Libia jest czwartym co do wielkości państwem Afryki. Od granicy z Algierią do granicy z Egiptem w linii prostej trzeba pokonać dystans prawie 1500 km. Od wybrzeża Morza Śródziemnego do przedgórza Tibesti na granicy z Czadem jest około 1000 km.

Libia leży w środkowoafrykańskiej strefie czasowej (CAT), która jest przesunięta względem obowiązującego w Polsce czasu środkowoeuropejskiego (CET) o godzinę do tyłu. Gdy w Trypolisie jest południe, w Polsce jest już 13:00. Gdy od kwietnia do października w Polsce stosowany jest czas letni, różnica ta jest zniwelowana do zera - czas w Polsce i Libii jest wtedy taki sam.
Libia i Polska Egipt i Sudan stosują ten sam czas co Libia ale należy pamiętać, że od maja do września Egipt stosuje czas letni, kiedy zegarki w Egipcie są przesunięte o godzinę do przodu (gdy w Trypolisie jest południe, w Kairze jest już 13:00).
Tunezja, Algieria, Niger i Czad leżą w zachodnioafrykańskiej strefie czasowej, przesuniętej względem Libii o godzinę do tyłu. Gdy w Trypolisie jest południe, w krajach tych jest dopiero 11:00 rano.

Szczegółowe i aktualne informacje o strefach czasowych w Afryce zawarłem na mapie stref czasowych Afryki.

Dzień w Libii trwa w zależności od pory roku od 11 do 15 godzin. Najdłuższe dni są w czerwcu, w Trypolisie świta wtedy o 5:30 a zmierzcha o 20:45; w grudniu, gdy dni są najkrótsze, widno jest od 7:30 do 18:30.

Pogoda

Pogoda w Sabha (wykres) Na wybrzeżu Libii panuje klimat śródziemnomorski, z gorącym latem i łagodną zimą. Deszcze padają tutaj najczęściej w okresie zimowym - od października do marca. Tutaj też, od stycznia do czerwca może wiać ghibli - gorący, południowy wiatr, niosący olbrzymie ilości pustynnego pyłu. Widoczność jest wtedy ograniczona, co bywa przyczyną odwoływania lotów. Pogodę północy Libii określa wykres klimatyczny dla Trypolisu.

Sahara wypełniająca znakomitą część interioru jest niemal całkowicie pozbawiona opadów deszczu a temperatury latem mogą sięgać 50°C. Zimą słońce rozgrzewa pustynię do około 25°C, w nocy zaś trzeba być przygotowanym na kilkustopniowy chłód a w ekstremalnych przypadkach nawet przymrozek. Pogodę tej części Libii określa pokazany obok wykres klimatyczny dla Sabha.

Kiedy jechać do Libii?

Ze względu na letnie upały oraz ryzyko wystąpienia burz piaskowych, najlepszą porą roku na podróż do Libii jest okres od listopada do lutego.

Wizy, ambasady

Mimo politycznych podziałów libijska E-Visa uznawana jest przez oba rywalizujące ośrodki władzy w Trypolisie i Benghazi. Jest jednak jeden haczyk, a właściwie hak, czyhający na turystów wjeżdżających na tereny kontrolowane przez Chalifę Haftara, o którym pisze poniżej.

E-Visa

Od 2024 roku libijskie wizy turystyczne są dostępne poprzez stronę E-Visa Libya. E-Visa ważna jest przez trzy miesiące od daty wydania i upoważnia do jednego wjazdu nie dłuższego niż 30 dni. Do uzyskania wizy potrzebne będą (pliki wyłącznie w formacie jpg, nie większe niż 1 MB):

W rubryce „City to visit” wystarczy podać Tripoli. Paszport nie może zawierać stempli świadczących o pobycie w Izraelu (podczas przekraczania granicy może to być powodem odmowy wjazdu do Libii).

Wiza Libii Wizę otrzymujemy w postaci pliku pdf, w przeciągu kilku dni po jej opłaceniu. E-Visę należy mieć wydrukowaną, gdyż jest sprawdzana na lotnisku w trakcie odprawy. Tutaj zwykle pojawia się pierwszy problem - wpisane w aplikacji wizowej imię ojca na wizie pojawia się jako nasze drugie imię (np. Anna Piotr Nowak), co budzi poważne wątpliwości. Najprostszym rozwiązaniem jest wpisanie w aplikacji wizowej w rubryce z imieniem ojca naszego prawdziwego drugiego imienia. Drugi problem to zamieniony miesiąc z dniem w dacie (np. 2025-03-12 zamiast 2025-12-03), pomimo poprawnie wypełnionego formularza. Żaden z błędów nie spowodował jednak odmowy wydania kart pokładowych, choć było to okupione kwadransem dodatkowych pytań i telefonów do przełożonych w trakcie odprawy na lotnisku w Warszawie.

Na stronie Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA Travel Centre), podany jest wymóg posiadania obok wizy zgody na wjazd wydanej przez libijskie służby (non-objection form issued by the Libyan Immigration). W praktyce dokument ten okazał się nie tylko nieznany przez naszego lokalnego operatora, jak również niepotrzebny. Niemniej jednak w Internecie można znaleźć relację z 2024 roku odmowy odprawy z tego powodu na lotnisku w Londynie przez linie lotnicze Egyptair.

Wschodnia Libia

E-Visa ważna jest również na terenach kontrolowanych przez Chalifę Haftara, czyli zgrubnie ujmując na wschód od Misraty i na południe od Qaryat. Niestety, Rząd Stabilności Narodowej ze wschodu Libii poza wizą wymaga od turystów specjalnego pozwolenia, choć właściwie nie wiadomo do końca co to jest. Bez względu na nazwę, wiąże się to z opłatą 500 (pięćset) euro.

System kontroli i poboru tej opłaty jest dziurawy. Na pewno jest ona egzekwowana podczas wjazdu na wschód Libii główną drogą nadmorską, na posterunku pomiędzy Misratą a Syrtą. Jadąc z Trypolisu na południe do Sebha nikt o takiej opłacie ani pozwoleniu nie wie. Wracając zaś z Sebha lub Aubari samolotem do Trypolisu opłata ta jest pobierana podczas odprawy na lotnisku. W naszym przypadku dowiedzieliśmy się o tym godzinę przed wylotem z Aubari, już po odprawie i nadaniu bagażu. Zrezygnowaliśmy więc z samolotu i do Trypolisu wróciliśmy samochodami, bez płacenia. Sytuacja jest zatem niejasna i może ulec zmianie.

Dodatkowo, administracja z zachodu Libii ze stolicą w Trypolisie nie uznaje pieczątek wjazdowych wschodniej Libii, co komplikuje logistykę podróży.

Wizy państw sąsiednich

Ambasada Polski

Ambasada Polska w Libii jest obecnie przeniesiona do Tunisu. Obywatele polscy przebywający w Libii uprawnieni są do pomocy dyplomatycznej i konsularnej państw członkowskich Unii Europejskiej posiadających w tym kraju placówkę dyplomatyczną, na takich samych warunkach, na jakich państwa te pomagają swoim obywatelom.

Dojazd i samoloty

Poza samolotem, do Libii można wjechać lądem z Tunezji. Wjazd z Egiptu wymaga uzyskania przez libijskie biuro podróży specjalnego pozwolenia, poza tym granica ta bywa okresowo zamykana. Granice lądowe z Algierią, Nigrem, Czadem i Sudanem są albo zamknięte, albo niedostępne.

Podczas podróży po Libii turystom przydzielany jest obowiązkowy funkcjonariusz policji, który wraz z lokalnym przewodnikiem odbiera turystów z granicy (lub lotniska) a następnie towarzyszy im przez całą podróż aż do wyjazdu z Libii.

Lądem

Samolotem

Samolot Głównym portem lotniczym Libii jest obecnie Mitiga International w Trypolisie (kod IATA: MJI), położone około 10 km na wschód od centrum miasta. Zniszczone w wyniku działań wojennych lotnisko Tripoli International (TIP) jest zamknięte. Bezpośrednich połączeń z Warszawy do Trypolisu nie ma, bilet w dwie strony z jedną przesiadką można kupić za około 470 euro.

Do Trypolisu z innych państw i regionów Afryki można przylecieć bez przesiadek między innymi z (ceny biletów w jedną stronę, w euro): Aleksandrii (110), Kairu (120) i Tunisu (60). Większość z tych połączeń jest obsługiwana przez libijskie linie lotnicze, których bilety nie są dostępne w popularnych wyszukiwarkach - zakupu można dokonać bezpośrednio na stronie linii lotniczych lub za pośrednictwem libijskich biur podróży. Więcej o libijskich liniach lotniczych w sekcji komunikacja samolotowa.

Poza Trypolisem połączenia międzynarodowe obsługują również lotniska w Misracie (kod IATA: MRA), Benghazi (BEN) i Al-Bajda (LAQ).

Ceny biletów lotniczych ulegają ciągłym zmianom. Ponieważ bilet lotniczy stanowi często największy pojedynczy koszt w budżecie wyprawy warto poświęcić czas na znalezienie najkorzystniejszej oferty. Sposób, w jaki szukam tanich biletów lotniczych do Afryki opisałem na stronie Bilety lotnicze.

Zdrowie

Libia jest krajem wolnym od malarii, jak również nie wymaga od podróżnych dowodu szczepienia przeciwko żółtej febrze.

Poza stolicą, dostęp do podstawowej opieki medycznej jest ograniczony.

Przewodniki i mapy

Przewodniki

Ostatni dedykowany przewodnik po Libii został wydany przez Lonely Planet w 2007 roku („Libya”) i jest już znacznie zdezaktualizowany, zwłaszcza w zakresie informacji praktycznych. Libia znalazła się również w wydanym w roku 2026 przewodniku „North Africa” tego wydawnictwa, ale rozdział o tym kraju to zaledwie kilka stron bardzo ogólnych informacji.

GPS

Mapy do odbiorników GPS dostępne są na telefony, tablety oraz urządzenia Garmin. Pod ocenę wziąłem przede wszystkim to, czy na mapach są drogi inne niż główne (np. szlaki w Górach Akakus) oraz czy zawierają istotne punkty szczególne (np. wymienione w tej relacji atrakcje i hotele).

Zapis podróży do Libii w formacie GPX: libia.zip (1,46 MB).

Mapy papierowe

W kolejności od najbardziej do najmniej szczegółowych (teoretycznie, duża skala nie zawsze oznacza większą szczegółowość):

Pieniądze

Moneta Oficjalną walutą Libii jest dinar (kod międzynarodowy LYD), który dzieli się na tysiąc dirhamów. Oba ośrodki władzy (Rząd Jedności Narodowej z siedzibą w Trypolisie i Rząd Stabilności Narodowej z siedzibą Benghazi) wydają swoje banknoty i monety. Na szczęście są one nawzajem zamienne (nie zawsze tak było) i dla niewprawionego oka nierozróżnialne - na przykład numery seryjne banknotów ze wschodu Libii drukowane są czcionką o stałej wielkości a na zachodzie czcionką o wielkości zmiennej (od małej do dużej). Podobnie sytuacja wygląda z bilonem, choć problem dotyczy tylko monet o nominale jednego dinara (na zdjęciu obok). Dinar z Trypolisu jest bimetaliczny i na rewersie ma sylwetkę jeźdźca na koniu (Omar al-Mukhtar, libijski bohater narodowy). Dinar z Benghazi jest jednolitego koloru i na odwrocie posiada motyw roślinny (sylfion, roślina charakterystyczna dla regionu Cyrenajki).

Banknot

Oficjalne kursy wymiany różnią się znacznie od kursów czarnorynkowych. Granica pomiędzy oboma rynkami walutowymi jest niewyraźna, gdyż nawet punkty wymiany na lotnisku w Trypolisie oferują kursy czarnorynkowe. Z tego powodu „czarny rynek” nazywany jest w Libii rynkiem równoległym. Banki operują na kursach oficjalnych, dlatego w Libii nie opłaca się pobierać pieniędzy z bankomatów (wypłacają wyłącznie libijskie dinary). Bankomaty akceptujące karty Visa dostępne są tylko w dużych miastach (na południu tylko w Sabha).

Aktualne kursy wymiany (oficjalne i czarnorynkowe) publikuje The Libya Observer.

Zagrożenia

Podział Libii Od czasu wybuchu wojny domowej i obalenia Muammara Kaddafiego w 2011 roku Libia nie jest bezpiecznym kierunkiem podróży. Uogólniając, dzisiaj kraj ten jest podzielony pomiędzy dwa główne ośrodki władzy - uznawany przez społeczność międzynarodową Rząd Jedności Narodowej z siedzibą w Trypolisie oraz Libijską Armię Narodową dowodzoną przez Chalifę Haftara z siedzibą w Benghazi. Podział ten ma jednak dodatkowe wymiary w postaci przeróżnych frakcji i przymierzy oraz lokalnych milicji i grup (na południu Libii) nieuznających niczyjej zwierzchności.

Gdy piszę te słowa (2026) układ sił od dłuższego czasu znajduje się we względnym spokoju i równowadze. Większą część terytorium Libii kontrolują wojska Haftara, rząd w Trypolisie kontroluje obszar w promieniu około 300 km od stolicy. Nie ma jednak żadnych gwarancji, że tak pozostanie. Tym bardziej, że nie widać politycznej woli do zjednoczenia.

Z praktycznego punktu widzenia bezpieczeństwo turystów zapewniane jest na trzech poziomach. Po pierwsze, samodzielna podróż przez Libię jest niemożliwa i wymaga uzyskania odpowiedniej autoryzacji przez lokalne biuro podróży. Już na tym etapie nie uzyskaliśmy zgody na przejazd pustynnym szlakiem z Ghadamis do Sabha (jedyna droga otwarta dla turystów prowadzi asfaltem przez Qaryat), jak również niedostępnym okazał się wulkan Waw an Namus.
Po drugie, w większości odwiedzanych miejsc turyści podlegają obowiązkowi meldunkowemu, podczas którego mogą zostać narzucone dodatkowe ograniczenia. W Sabha na przykład anulowano nam pozwolenie na wjazd do Murzuk i Wadi Mathendous.
Po trzecie, za bezpieczeństwo odpowiada również przydzielony nam policjant, który decyduje na przykład o tym, czy wieczorem można wyjść z hotelu, czy nie. Reasumując, pomimo braku stabilności i płynących zeń zagrożeń, raczej ich unikniemy, choć nie ma na to żadnych gwarancji.

Jastrząb Sporym zagrożeniem, choć głównie dla portfela, może być niejasna sytuacja z dodatkową opłatą wiążącą się z przebywaniem na terenach kontrolowanych przez Libijską Armię Narodową ze wschodu Libii, o czym piszę w części Wizy - Wschodnia Libia.

Na libijskich drogach często ustawione są punkty kontrolne. Identyfikacja, pod czyją jurysdykcją taki punkt się znajduje jest trudna. W przypadku wojsk i innych służb ze wschodu Libii znakiem rozpoznawczym jest sokół Kurajszytów w godle (na zdjęciu obok, podobny do godła Egiptu, ze skrzydłami skierowanymi pionowo w dół).

Planując wyjazd warto na bieżąco śledzić serwisy informacyjne. Z lokalnych polecam trzy: The Libya Observer z Trypolisu, The Libyan Address z Benghazi (j. arabski) oraz deklarujący bezstronność, ogólnokrajowy The Libya Herald. Skróty najważniejszych wiadomości z Libii, które mogą mieć wpływ na podróż, publikuję na stronie Wiadomości z Libii.

Język

Znak

Za czasów Kaddafiego, przed 2011 rokiem, Libia była stuprocentową domeną języka arabskiego. Napisy na znakach drogowych i banknotach były wyłącznie w języku arabskim. Nawet paszport, przed przyjazdem do Libii, należało poddać oficjalnej arabizacji. Dzisiaj powoli to się zmienia. Arabizacja paszportu przeszła do historii, na nowych banknotach są już napisy po angielsku. Nie zmienia to jednak tego, że arabski jest w Libii językiem urzędowym i w wielu miejscach informacje podane są tylko w tym języku.

Znajomość języka angielskiego w Libii jest słaba, być może jest to efekt zapaści systemu edukacji w wyniku wojny domowej. Wymóg posiadania lokalnego przewodnika rozwiązuje ten problem, gdyż jest on jednocześnie tłumaczem.

Poza arabskim, wśród języków mniejszościowych, najbardziej rozpowszechnione są języki berberyjskie. Wśród nich używany przez Tuaregów tamaszek. Niektóre języki berberyjskie, w tym tamaszek, używają pisma tifinagh, pisanego podobnie jak arabski - od prawej do lewej (Yaho de Ville w piśmie tifinagh to ⴻⵍⵍⵉⵠ ⴻⴹ ⵂⴰⵢ). Warto zaznaczyć, że podana transkrypcja Yaho de Ville jest zapisana tak zwanym neo-tamaszek, powstałym na potrzeby informatyzacji i znacznie różniącym się od tamaszek, którym posługują się saharyjscy Berberowie.

Internet i telefon

Internet

Hotele, w których się zatrzymywaliśmy, oferują darmowy Internet, chociaż czasami dostępny tylko w pobliżu recepcji. W Libii mogą wystąpić czasowe ograniczenia dostępu do Internetu.

Internet mobilny dostępny jest w przykładowych pakietach: 4 GB na 15 dni za 12 dinarów lub 15 GB na miesiąc za 15 dinarów.

Telefon

Międzynarodowy numer kierunkowy do Libii to +218. Z trzech operatorów telefonii komórkowej największym jest Libyana Mobile, oferująca największy zasięg sieci LTE, włączając w to Sabha, Aubari i Ghat.

Lokalna karta SIM kosztuje 5 dinarów (10 za eSIM), można ją kupić za okazaniem paszportu na lotnisku w Trypolisie lub w punktach sprzedaży w miastach. Doładowania można kupić w postaci kart-zdrapek lub transferów z innego telefonu. Aktualne saldo w sieci Libyana można sprawdzić za pomocą kodu *222# lub przez aplikację MyLibyana.

Wszyscy polscy operatorzy oferują połączenia roamingowe z Libii. Minuta połączenia do Polski kosztuje od 5 do 8 zł, odebranie połączenia z Polski od 1 do 8 zł, wysłanie SMS-a od 1.50 do 2 zł. Najniższe ceny połączeń z Libii oferuje T-Mobile. Koszt tych samych połączeń z lokalnej karty SIM po przeliczeniu na złotówki to około 1.50 zł za minutę połączenia do Polski i 20 groszy za wysłanie SMS-a.

Komunikacja

Toyota Samodzielne podróżowanie komunikacją publiczną w Libii jest obecnie niemożliwe. Cała logistyka turystyczna oparta jest o transport prywatny, organizowany przez lokalne biura podróży. Wyjątkiem są krajowe połączenia lotnicze, podczas których i tak towarzyszy nam obowiązkowy przewodnik i policjant. Obowiązek ten kończy się na granicy, co w przypadku anulowania lotu już po odprawie daje okazję do zwiedzania Trypolisu na własną rękę. Tak się stało w naszym przypadku. Spacerując po stolicy Libii natknęliśmy się na naszego policjanta w towarzystwie osób, które planowo zostały w Libii o jeden dzień dłużej. Po przywitaniu policjant kontynuował obowiązkową ochronę a my poszliśmy dalej swoją drogą bez obstawy.

Hotele i noclegi

Namiot Wybór hoteli w Libii jest spory, ale nie dotyczy on turystów. To, w jakim hotelu się zatrzymamy zależy od tego, co zaproponuje nam lokalne biuro podróży oraz na co się zgodzi towarzyszący nam policjant. Tylko nieliczne hotele dostępne są poprzez Booking.com. Podczas tej podróży zdecydowaliśmy się na hotele 3-gwiazdkowe. W tej klasie można liczyć na wygodne łóżko, darmowe Wi-Fi, skromne śniadanie i kilka niedogodności - na przykład zatkany odpływ prysznica lub przerwy w dostawie energii elektrycznej.

Poza miejscami, w których regularnie bywają turyści hotele mogą wymagać od małżeństw odpowiednich certyfikatów, by zająć wspólny pokój. Podczas tej podróży zdarzyło się to w Gharjan. Dwóch mężczyzn może zająć pokój dwuosobowy bez zbędnych pytań.

W Libii najczęściej można spotkać gniazdka elektryczne, do których pasują polskie wtyczki. Napięcie w sieci wynosi 230V, 50Hz.

Jedzenie i zakupy

Czajnik Libijska kuchnia czerpie garściami z krajów Maghrebu, ale chyba najbardziej inspiruje się Włochami. Bez zaglądania do prywatnych domów typowo libijskie smaki na turystycznym szlaku są trudno dostępne. Najczęściej trafimy na doskonałą pizzę, pieczonego kurczaka, ryż i frytki. Rzadziej w menu znajdziemy kuskus lub inne lokalne specjały.

W Libii obowiązuje prohibicja. Sprzedaż, import oraz spożywanie alkoholu są w tym kraju nielegalne. Używką, od której uzależniona jest cała Libia jest kawa. Nawet w małych miejscowościach znajdziemy miejsca serwujące doskonałe espresso z ręcznych ekspresów kolbowych (press).

Na pustyni, każdy szanujący się Tuareg posiada w swojej Toyocie zestaw do parzenia herbaty - mały imbryczek i podobne kieliszkom szklaneczki. Nie może jej zabraknąć podczas długich rozmów przy ognisku.


Trypolis (طرابلس)

Trypolis Turystyczna oferta Trypolisu, jak na tak duże miasto, wydaje się skromna. Niekwestionowane centrum stanowi Plac Męczenników (Maydan ash-Shuhada, za czasów Kadafiego zwany Zielonym Placem), do którego przylega Czerwony Zamek. Swą kolorową nazwę zamek zawdzięcza Hiszpanom, którzy w 1510 roku pomalowali go na kolor orchy. Dzisiaj, już w nie czerwonym zamku znajduje się otwarte w 2025 roku muzeum narodowe.

Bramy po zachodniej stronie Placu Męczenników prowadzą do otoczonej murami medyny, w której środku tkwi zatopiony kilka metrów poniżej poziomu ulicy Łuk Marka Aureliusza. Głównym atutem medyny są jednak wąskie uliczki i zakamarki, chociaż nie jest to miejsce z rozbujałymi kwartałami rzemiosła, jakie znamy z innych bliskowschodnich stolic.

Idąc z Placu Męczenników ulicą Niepodległości (Sharia al-Istiqlal) trafimy na Plac Algierski (Maydan al-Jazair). Po południowej stronie placu znajduje się Meczet Światowego Towarzystwa Islamskiego, przekształcony w 1970 roku z katedry katolickiej. Z katedralnej wieży usunięto iglicę, której miejsce zajęła kopuła przekształcając ją w minaret. Po drugiej stronie placu znajduje się Galleria di Aurora - kolonialny budynek z 1930 roku. Od początku była to elegancka kawiarnia i choć dzisiaj elegancję nadgryzł ząb czasu a w menu jest tylko herbata i nargila (szisza), jest to nadal niezwykle klimatyczne miejsce.

Stolica Libii posiada nadmorską promenadę, ale nie dość, że jej walor turystyczny jest niewielki, to odcięta jest od miasta trudną do przejścia, dwupasmową ulicą.

Dzień 1, Sabrata - Ghadamis

Qsar Haj Z hotelu w Trypolisie wyjeżdżamy o 7:00 rano, by po półtorej godziny jazdy dotrzeć do Sabraty. Sabrata jest jednym z trzech miast starożytnej Trypolitanii (pozostałe dwa to Leptis Manga i Oea (Oya, czyli dzisiejszy Trypolis). Ruiny rzymskiej metropolii przylegają do współczesnego miasta od strony morza, które przydaje im malowniczego tła. Jest to dość rozległe miejsce, w którym miłośnicy historii mogą zatracić się na dłuższy czas. Ikoną Sabraty jest zrekonstruowany w latach 30-tych ubiegłego wieku teatr. Wśród ciekawostek znajdziemy tu również starożytne toalety oraz symbole falliczne, które według lokalnych przewodników wskazywały drogę do domów uciech a według innych źródeł strzegły przed demonami.

Drogę z Sabraty do Qsar Al-Hajj pokonujemy w niespełna trzy godziny. Qsar Al-Hajj to charakterystyczny, ufortyfikowany okrągły spichlerz datowany na XII-XIII wiek, w którym miejscowi Berberowie przechowywali głównie zboże i oliwę. Nieco ponad dwie godziny drogi dalej na zachód znajduje się podobny w funkcji Qsar Nalut, tym razem w formie położnego na szczycie wzgórza fortu. Do Hotelu Dar Ghadames dojeżdżamy tuż przed dziesiątą w nocy.

Planując podobną podróż raz jeszcze, spróbowałbym tego dnia odwiedzić jeszcze Qsar Kabau a na noc zatrzymać się w Nalut. Oszczędziłoby to około 200 km jazdy w dniu 14.

Dzień 2, Ghadamis

Pustynia Położona na styku granic Libii, Algierii i Tunezji oaza Ghadamis nieprzypadkowo nazywana bywa „klejnotem pustyni”. Swój byt oaza zawdzięcza obfitemu źródłu artezyjskiemu, które utrzymywało kilkutysięczną populacją wraz z gajami palmowymi. Dzisiaj źródło powoli się wyczerpuje i wspomagane jest wodą ze studni głębinowych. Same stare miasto zaś jest niemal puste, zamieszkałe na stałe przez zaledwie kilka rodzin. W latach 80-tych Kaddafi przeniósł całą populację do przyległego nowo wybudowanego miasta. Co ciekawe, latem, gdy temperatury są najwyższe, część mieszkańców Ghadamisu przenosi się tymczasowo do starego miasta, które lepiej izoluje od wysokiej temperatury niż betonowe budynki.
Staromiejska zabudowa przypomina wielką, płaską termitierę, w której trudno wyróżnić poszczególne budynki. Parter stanowi labirynt ciemnych alejek, które były domeną mężczyzn. Powyżej znajduje się kilkupiętrowa struktura pomieszczeń, w których toczyło się życie rodzinne. Całość zwieńczają połączone z sobą dachy, które były zarezerwowane dla kobiet.

Siedem kilometrów na północny-zachód od Ghadamisu zaczynają się piaski Wielkiego Ergu Wschodniego. Część ergu znajdująca się w Libii jest niewielka, ale daje przedsmak tego, czego można doświadczyć na południu kraju. Przejażdżka po diunach (w trakcie której według GPS wjechaliśmy prawie kilometr w głąb terytorium Algierii) kończy się zazwyczaj wieczorem w tuareskim obozie wraz z pieczeniem chleba w ognisku, herbatą i sprzedażą pamiątek. Z perspektywy dalszej części podróży na południu Libii doświadczeniu temu brakuje jednak nieco autentyczności.

Dni 3-4, Sabha

Sabha W przeszłości z Ghadamis na południe Libii można było przejechać szlakami pustynnymi (albo wprost na południe do Ghat albo przez Adiri do Sabha). Dzisiaj, z powodu rzekomo prowadzonych prac eksploracyjnych poszukiwaczy ropy naftowej pozwolenia na przejazd tymi szlakami nie są wydawane. Jedyna dostępna droga na południe prowadzi asfaltem przez Qaryat i Al Shuwairif do Sabhy. Droga, która zajęła nam prawie 11 godzin, przebiega przez najmniej ciekawą pustynię, jaką można sobie wyobrazić - płaską, nudną równinę. Po drodze jest właściwie tylko jedna miejscowość, w której można znaleźć restauracje i stacje paliw - Al Shuwairif.

Sabha jest największym, liczącym około dwustu tysięcy mieszkańców, miastem południowej Libii i nieoficjalną stolicą Fazzanu. Jest to również kluczowy punkt na szlaku przerzutu emigrantów z Afryki subsaharyjskiej. W roku 2019 Sabha została zajęta przez Libijską Armię Narodową (LNA), dowodzoną przez marszałka Chalifę Haftara. Dowództwo LNA zajmuje najbardziej rozpoznawalną wizytówkę miasta - znajdujący się po południowej jego stronie, obok lotniska, Fort Elena. Z tego powodu, znajdujący się na rewersie dziesięciodinarowego banknotu zabytek jest niedostępny dla turystów. Fort został wybudowany przez Włochów na początku XX wieku.

Dzień przed naszym przyjazdem do Sabha uzbrojone grupy przeprowadziły atak na trzy libijskie posterunki graniczne w pasie przygranicznym z Nigrem, w tym na główne przejście graniczne w Toummo (Al-Toum). Nie jest do końca jasne, kto stał za tym atakiem. Przyznało się do niego rzekomo ugrupowanie pod nazwą Rewolucjoniści Południa, oficjalna narracja obwinia czadyjskich przemytników, inne źródła mówią zaś o milicjach Tubu. Wszystkie te opcje łączy jeden motyw - ogromna frustracja spowodowana kłopotami w zaopatrzenie w paliwo. W Sabha od miesiąca nie było benzyny, w wielokilometrowej kolejce do stacji paliw naliczyłem około tysiąca aut.

Z powodu konfliktu na granicy z Nigrem nasze pozwolenie na wyjazd na pustynię zostało wycofane. Zabroniono nam również opuszczenia hotelu (Al Waha Hotel). Sytuacja miała się zmienić „następnego dnia, inszallah”. Ostatecznie „następny dzień” trwał dwa dni, po którym to czasie mogliśmy kontynuować podróż. Niestety, z naszego oryginalnego pozwolenia wykreślono Murzuk i Wadi Mathendous.

Dzień 5, Jezioro Gaberoun

Ubari Z powodu problemów z pozwoleniem na wyjazd, hotel w Sabha opuściliśmy o 14:00. Zanim jednak wyjechaliśmy z miasta, bitą godzinę zajęło nam tankowanie samochodów, a właściwie czekanie na wjazd na stację paliw bez kolejki. W Tikarkiba - niewielkiej miejscowości przy drodze z Sabha, gdzie zaczyna się szlak przez pustynię do Jezior Ubari - jesteśmy o zachodzie słońca. Szlak jest bardzo słabo oznakowany, tylko w kilku miejscach są to opony lub wystające z piachu przedmioty. W przeważającej części jest to jazda na przełaj z kilkoma wymagającymi diunami do pokonania. Z Tikarkiba do najdalej położonego jeziora - Gaberoun - jest około 45 km, których przejazd zajmuje nam dwie godziny. Dopiero następnego dnia w świetle wschodzącego słońca Jezioro Gaberoun odkryło przed nam swoje uroki.

Dzień 6, Aubari (Ubari)

Jeziora Ubari (zwane również Jeziorami Mandara) tworzą łańcuch kilkunastu małych jezior rozsianych pośród wysokich diun pustyni Idhan Aubari (idhan w języku Tuaregów oznacza morze piasku). Jeziora zasilane są z podziemnych warstw wodonośnych i są bezodpływowe, przez co zasolenie wody jest kilkukrotnie większe od wody morskiej. Z tego powodu przyjemność z kąpieli w tych jeziorach jest krótkotrwała, o ile nie spłuczemy warstwy soli słodką wodą. której nie ma.

Piramidy Zaskakująco, w Jeziorze Gaberoun żyją przypominające miniaturowe krewetki słonaczki (osiągają długość do kilkunastu milimetrów), które do połowy lat 80-tych utrzymywały około dwustuosobową populację oazy (z tego powodu mieszkańców nazywano „zjadaczami robaków”). Ostatni mieszkańcy Gaberoun zostali przesiedleni do nowoczesnych domostw około 1989 roku. Dzisiaj jest to oaza-widmo. Większość budynków, choć w większości bez dachów, nadal trzyma się w niezłej formie. Tu i ówdzie suchy klimat konserwuje wraki samochodów. Jedynie po wschodniej stronie jeziora funkcjonuje rachityczny posterunek wojskowy z kilkuosobową obsadą.

Trzy kilometry w linii prostej na południowy-zachód od Jeziora Gaberoun znajduje się Jezioro Mafo. Mniejsze od poprzednika i jeszcze bardziej osamotnione pośród diun - obok pozostały ruiny samotnej chatki, która kiedyś należała do kempingu. Dziewiętnaście kilometrów dalej w tym samym kierunku znajdujemy kolejne podobne jezioro - Ul el Ma a po następnych trzech kilometrach Jezioro Mandara. Ostatnie z jezior od lat 90-tych jest całkowicie wyschnięte, pozostała po nim surrealistyczna, popękana skorupa.

Już przy głównej drodze z Sabha, w miejscowości Germa znajdują się ruiny stolicy Garamantów - Garama. Starożytna stolica funkcjonowała od około V wieku p.n.e. do drugiej połowy VII w. n.e., kiedy to została zniszczona w wyniku podbojów arabskich. Podobnie, jak niektóre inne libijskie zabytki, Garama ucierpiała z rąk wandali i rabusiów w czasie chaosu po obaleniu Kadafiego w 2011 roku. Nad rozległymi ruinami dominują pozostałości kazby, która jednak nie należy do starożytnego miasta - została wybudowana w średniowieczu przez Berberów. Pośród ruin można obejrzeć również resztki kolejki i wagoników, które służyły włoskim archeologom w latach 30-tych XX wieku.

Około 15 km na zachód od Germa, po południowej stronie drogi prezentują się Piramidy Hattia. Jest to nekropolia Garamantów, na którą składa się ponad dwadzieścia stożkowych grobowców. Niestety, teren nekropolii jest solidnie ogrodzony i zamknięty na kłódkę.

Obóz rozbijamy u podnóża diun na północ od Aubari (Ubari). Przedtem jednak prawie dwie godziny tracimy na tankowanie paliwa (właściwie na wjazd na stację paliw bez kolejki).

Dzień 7, Wadi Maghidet (Meggedet)

Maghidet Z Aubari wyjechaliśmy o 8:30, jak się okazało na koniec dnia co najmniej o pół godziny za późno. Droga na zachód, częściowo w trakcie remontu, jest nudna, prosta i mało ciekawa krajobrazowo. W Al Awaynat (Serdeles w tamaszek) uzupełniliśmy zapasy paliwa, co trwało wyjątkowo krótko, bo zaledwie pół godziny.

Szlak do Wadi Maghidet zaczyna się 20 km za Al Awaynat. Wadi Maghidet geologicznie jest częścią płaskowyżu Tassili n'Ajjer, którego większa część znajduje się w Algierii. W tamaszek Wadi Maghidet to „ukryta dolina” i nawet dzisiaj nazwa ta jest adekwatna. By doń dojechać, po zjechaniu z asfaltu należy przejechać około 70 km, omijając diuny ergu Titersine. Pokonanie tego szlaku zajmuje co najmniej dwie godziny. Tylko jednemu z trzech kierowców udało się dojechać na miejsce przed zachodem słońca, przez co tylko część z nas mogła doświadczyć zjawiskowej gry kolorów z udziałem piaszczystych diun i księżycowych krajobrazów.

Dzień 8, Ghat

diuna O wschodzie słońca kontynuujemy eksplorację plątaniny skał i piasku Wadi Maghidet, opuszczając to miejsce z poczuciem lekkiego niedosytu. Jedziemy w stronę Ghat wzdłuż algierskiej granicy, ocierając się o zachodnie krańce diun ergu Titersine. Granica nie jest wytyczona, GPS pokazuje, że wjechaliśmy jakieś 400 metrów w głąb terytorium Algierii.

Wyłaniające się zza horyzontu pasmo górskie Djabal Idinin wyznacza kierunek jazdy w stronę Ghat. Djabal Idinin, czyli góra dżinów, jak sugeruje nazwa, w lokalnym folklorze jest uważana za miejsce zamieszkałe przez dżiny. Majestatycznie wznoszące się z pustkowia ściany tej góry sięgają 450 metrów wysokości. Dalej na wschód horyzont zamyka równie wysoki klif skalny, stanowiący zachodnią krawędź gór Akakus i przeszkodę, przez którą od strony Ghat nie ma żadnej bezpośredniej drogi prowadzącej w góry.

Około dwudziestotysięczny Ghat to ostatnie większe miasto w południowo-zachodnim zakamarku Libii. W linii prostej do algierskiego Djanet jest stąd około 80 kilometrów, lecz niestety granica jest zamknięta. Flagową atrakcją Ghat jest Fort Ghat oraz położone u jego podnóża stare miasto. Obecną formę fort zawdzięcza Włochom, którzy w 1930 roku odbudowali go na ruinach osmańskiej twierdzy. Z fortu roztaczają się znakomite widoki na skalny klif gór Akakus oraz diuny Ergu Tanezzuft, spływające na miasto od północy.

W Ghat zaopatrujemy się w wiktuały i paliwo na najbliższe dni. Mamy szczęście, bo zdążyliśmy zatankować dostarczone dzisiaj paliwo, następna dostawa na stacje paliw ma być za tydzień. Już o zmroku wyjeżdżamy z miasta i rozbijamy obóz niedaleko drogi i wioski Anai.

Dzień 9, Akakus

wrak Dwa kilometry od miejsca naszego biwakowania, tuż przy drodze spoczywają wraki trzech francuskich samochodów wojskowych Berliet. Ciężarówki są pozostałością po Bitwie pod Essien, która miała miejsce w 1957 roku. Szesnaście francuskich ciężarówek wjechało do Libii z Algierii w pościgu za algierskimi bojownikami niepodległościowymi, nieoczekiwanie napotykając na opór regularnej armii libijskiej.

Kontynuując drogę na południe przejeżdżamy przez libijski posterunek graniczny, by kontynuować w kierunku południowo-wschodnim wzdłuż Wadi Aerdar. Szlak przebiega wzdłuż algierskiej granicy zagłębiając się niekiedy w terytorium tego państwa na odległości ponad dwóch kilometrów.

Symboliczną bramę do Akakus stanowi libijski posterunek wojskowy, z równie symbolicznym szlabanem pośród bezmiaru piasku. Tuż za nim, po pokonaniu masywnej diuny zaczyna się Akakus. Główną atrakcją dnia jest łuk Avazgar (nazywany również łukiem Forzhaga), który znalazł się na odwrocie banknotu o nominale 50 dinarów.

Dzień 10, Akakus

portret Kolejny dzień w Akakus zaczynamy od pieszej eksploracji okolicy, co staje się codzienną rutyną. Dalsza droga, już samochodami, prowadzi do kilku łuków skalnych. Łuk skalny Imhe jest najmniejszy, ale krępy, stosunkowo długi i nisko sklepiony, ledwo umożliwiając przejazd podeń samochodem. Łuk Tin Khilqa, zwany również Fezzi Jaren jest zlepkiem trzech wysmukłych, niezwykłych łuków sprawiających wrażenie, że są podparte kolumnami. Ostatni z łuków - Tineloubou - klasycznie podpiera przyległą skałę niczym noga golema.

Po drodze oglądamy rysunki naskalne i petroglify, głównie te najstarsze, przedstawiające zwierzęta z ery, gdy klimat północnej Afryki był znacznie wilgotniejszy (około 10 – 6 tysięcy lat p.n.e.). Zdarzają się również nieco młodsze rysunki przedstawiające postacie ludzkie o dużych, okrągłych głowach. Dzisiaj Góry Akakus zamieszkuje na stałe zaledwie kilkanaście rozproszonych, koczowniczych rodzin.

Dzień 11, Akakus

Akakus Przemierzając północną część Gór Akakus, zatrzymujemy się przy co ciekawszych formacjach skalnych. Tym razem są to grzyby, przysadzisty łuk skalny Awis. Wczesnym popołudniem zatrzymujemy się w doskonałej, poszarpanej skalnej scenerii z punktem widokowym nie bez powodu nazywanym „balkonem”. Trochę na uboczu, po wschodniej stronie masywu Akakus odwiedzamy prężącą się samotnie skałę-palec, by pod wieczór zatrzymać się w bajkowej okolicy pośród diun i skał.
Nasi kierowcy zaraz po wyłączeniu silników ruszyli czym prędzej na szczyty okolicznych wzgórz. Jak się okazało, przyczyną nie były spektakularne widoki, lecz trywialny zasięg stacji bazowej telefonii komórkowej, którego brakowało przez ostatnie dni - do Al Awaynat jest stąd niespełna 30 kilometrów.

Dzień 12, Al Awaynat - Ubari

Pac-Man Poranek rozpoczynamy od krótkiego trekkingu do formacji skalnej, którą ochrzciłem jako Pac-Man - jego charakterystyczny kształt widać było z obozu. Podążając na północ najpierw pojawiają się odizolowane zabudowania i wioski, by w Al Awaynat wrócić na utwardzoną drogę w objęcia cywilizacji. W Al Awaynat znajdujemy piekarnię, warzywniak i kawiarnię Khaled, gdzie uzupełniamy kilkudniowe niedobory kofeiny. Niestety stacje benzynowe Al Awaynat świecą pustkami i musimy cofnąć się około 60 km w stronę Ghat, gdzie na specjalnej stacji benzynowej (przeznaczonej dla pojazdów rządowych) po znajomości tankujemy do pełna.

Resztę dnia spędzamy na przejeździe ponad 300 km do Aubari. Obozujemy na skraju diun po północnej stronie miasta. Nad zachodnim horyzontem unosi się pomarańczowa zorza - jej źródłem jest pole naftowe El Sharara, największe w Libii (około jedna piąta całego wydobycia). El Sharara jest Libią w pigułce - choć znajduje się na terenach kontrolowanych przez Haftara, zarządzana jest przez spółkę z Trypolisu. Zyski, dzielone według skomplikowanego klucza, trafiają częściowo na wschód kraju finansując działalność Libijskiej Armii Narodowej.

Dzień 13, Ubari - Al Shuwairif

Słońce Świt w Aubari spowija posępna warstwa dymu ze spalanego gazu pobliskich pól naftowych. Mamy bilety na cotygodniowy samolot Global Air z Ubari do Trypolisu, ale zanim udamy się na lotnisko musimy dokonać obowiązkowej rejestracji w tutejszym biurze paszportowym. Po odprawie na lotnisku, około godziny przed wylotem dowiadujemy się, że na cudzoziemców nakładana jest opłata wylotowa w wysokości 500 dolarów od osoby (więcej o opłatach pobieranych przez Rząd Stabilności Narodowej z siedzibą w Tobruku w części Wschodnia Libia). Odmawiamy zapłaty. W przeciągu godziny nasi lokalni przyjaciele organizują dwa samochody, którymi mamy zamiar dojechać do Trypolisu licząc, że opuszczając w ten sposób terytorium Haftara unikniemy jakichkolwiek opłat.

Dzień kończymy po 21:00 w Al Shuwairif, nocując materac przy materacu w pokoju czyjegoś domu. W Libii takie noclegi nie są legalne i mogą przysporzyć kłopotów właścicielowi, więc mamy zakaz wychodzenia na zewnątrz.

Dzień 14, Dżabal Nafusa

Qsar Kabau Granica pomiędzy strefami kontrolowanymi przez rząd w Trypolisie a Libijską Armią Narodową w Benghazi przebiega mniej więcej w połowie drogi pomiędzy Al Shuwairif a Qaryat. Są to właściwie dwa małe punkty kontrolne, oddalone od siebie o około półtorej kilometra. Miejsce to oznaczają również przewrócone słupy wysokiego napięcia po wschodniej stronie drogi. Szczęśliwie, przejechaliśmy na drugą stronę bez żadnych opłat.

Jak pisałem wcześniej w opisie dnia 1 (Sabrata - Ghadamis), Qsar Kabau lepiej byłoby odwiedzić pierwszego dnia, a nie teraz, dzięki czemu można byłoby zaoszczędzić około trzech godzin i zakończyć dzień o godziwej porze a nie około północy. Qsar Kabau mimo to był wart włożonego wysiłku. Zbudowana na planie owalu budowla zawiera 360 komór na sześciu kondygnacjach i wyróżnia się od podobnych funkcyjnie obiektów grobowcem marabuta pośrodku dziedzińca.

W drodze powrotnej złapała nas mała burza piaskowa i dziurawa opona, przez co do opuszczonej berberyjskiej osady Tarmisa (IV-VI wiek n.e.) dojechaliśmy pod wieczór i w znikomej widoczności. W pylistej szarówce ledwo było cokolwiek widać, nie mówiąc już o rozległych widokach na Równinę Djeffara z krawędzi urwiska, na którym osada ta jest położona.

Późnym wieczorem dojeżdżamy do Gharjan, by odwiedzić tak zwane jaskinie troglodytów. W istocie są to przestronne mieszkania, wykute przez nieistniejące już społeczności żydowskie - Żydzi wyemigrowali do Izraela po uzyskaniu przez Libię niepodległości. Dzisiaj, zaskakująco zdobne jaskinie troglodytów zamieszkują Libijczycy a część z nich udostępniona jest w postaci muzeów.

Dzień 15, Leptis Manga

Łuk Chyba wszyscy turyści odwiedzający Libię odwiedzają Leptis Manga, nie inaczej było z nami. Położone około 120 km na wschód od Trypolisu ruiny tego starożytnego rzymskiego miasta uchodzą za najlepiej zachowane na świecie. Założone przez Fenicjan około VII wieku p.n.e., w wyniku podbojów arabskich zostało opuszczone w VII wieku n.e. Dzisiaj, Leptis Manga słynie z doskonale zachowanego Łuku Septymiusza Sewera, rzymskiego amfiteatru i innych znakomitych zabytków. Mniej spektakularne, ale nie mniej poszukiwane przez odwiedzających są wyryte w kamieniu fallusy i starożytne, zbiorowe latryny.

Nieśpieszne zwiedzenie całego obiektu zajmuje około trzech godzin. Resztę dnia zajmuje nam powrót do Trypolisu.

Wstęp i mapa
© Janusz Tichoniuk 2001-2026